Strona główna pomorskie [w budowie] teatry tańca Teatr Cynada Punkt zwrotny - Teatr Cynada (premiera 2008)
Punkt zwrotny - Teatr Cynada (premiera 2008)
- Teatr Cynada


"Punkt zwrotny" [wcześniejsza wersja tytułu: "Punkt"]
Teatr Cynada
pomysł, scenografia i kostiumy: Bożena Eltermann
choreografia: Katarzyna Chmielewska (Teatr Dada von Bzdulow) i Bożena Eltermann (Teatr Cynada)
collage muzyczny: m.in. Leszek Możdżer, Felix Kubin
światła: Michał Kołodziej
wykonanie: Bożena Eltermann, Katarzyna Chmielewska
premiera: styczeń 2008 r.


[Uwaga: W oficjalnych materiałach Sopockiej Sceny Off de BICZ, Teatr Na Plaży znajdujemy informację o premierze tego spektaklu w dniach 14-15.12.2007 roku. Spektakl nosił wówczas tytuł "Punkt". Należy sądzić, że spektakl został po tym pokazie jeszcze nieco zmieniony, stąd zmiana tytułu i data oficjalnej premiery w styczniu 2008 roku]

***

Tematem spektaklu jest przemijalność, zmiana, upływ czasu. A wszystko to poddane jest symbolicznej i estetycznej obróbce. Miejsce i czas akcji są nieokreślone, co sugerują scenografia i kostiumy zawieszone pomiędzy epokami, tak jak przemijalność, zmiana i upływ czasu przynależą do każdej epoki i nie omijają nikogo...


Punkt. Zmiana akcji. Nowa Rzeczywistość. Nieustający ruch, przenikanie się i bezruch. Prawda, piękno i prostota potrafi zmienić się nagle w swoje przeciwieństwo. Co kontrolujemy? Czy w ogóle coś kontrolujemy, czy tylko nam się wydaje?

Recenzje:

"(...) Od początku towarzyszą im cykady; znaczy jest zmierzch. Czego? Zaskoczenia.Pierwsze zaskoczenie pojawia się, gdy podrzemujący "żeński Budda" rusza swoim wehikułem, odbijając się rękami od podłogi,jak niepełnosprawny w wózku. Co się później będzie działo z nim - w pełni sprawnym! - to zupełnie osobna historia. Podobnie jak z Zasłoną, granicą pomiędzy światami, za którą udają się, przez którą przechodzą, zza której wyskakują jak Filip z konopi, obie kobiety. Całkowicie różne i nierozdzielne, będące być może jedną i tą samą osobą, złożoną ze sprzecznych pierwiastków. Takich jak naturalne sexy i ukrywanie seksualności.


Każda niemal scena, zaczęta serio, przemienia się w żart albo w swoje przeciwieństwo. Psalmiczna powaga ("Requiem" Mozarta) zmiesza się z dezodoryzowaniem przestrzeni,balet zakończy się kick boxingiem. Do improwizacji muzycznych Możdżera tańczą w odwrotnym porządku: ręce tu są nogami, nogi rękami. Wypinają się na publiczność czy wspaniale eksponują "barokowe" majtki, opinające bynajmniej nie barokowe kształty? A zaraz potem muzyka współczesnego kompozytora z wielokrotnie powtarzaną, wieloznaczną mantrą "Schnitzler", a bezpośrednio po niej - ostatnia scena, z walizką?


(...) Można, oczywiście, rzecz całą zamknąć w dziale "muzyka lekka, łatwa i przyjemna". I nic złego się nie stanie. Tu rzeczywiście nie sięga się do zasobów sztuki tragicznej (z jednym wyjątkiem: muzyki Mozarta). Można wszelako dostrzec w spektaklu głębsze warstwy sygnałów, w gruncie rzeczy tragiczne. Podane tylko w lekkiej formie. Czyli najtrudniejszą z warstw: tragikomiczną. Spektakl stara się nawet zbagatelizować sprawę. Rozbroić śmiechem. Po zdjęciu wierzchniej warstwy śmiechu wyłania się rozpaczność głębszych warstw przedstawienia. Bierze się stąd, że mamy przed sobą zmierzch wszystkiego, co istotne dla życia. Gdy już wszystko zostanie zakwestionowane, pozostaną niekwestionowalne tylko one dwie: kobiety z krwi i kości, a jako artystki - jedyne bezsporne wartości spektaklu. Szalone, bezczelne przedstawienie! Wróżę mu wielkie powodzenie w Europie!".  
Tadeusz Skutnik, "Dziennik Bałtycki", 24.01.2008

"Czy możliwe jest połączenie spektaklu tanecznego z komedią? >Punkt zwrotny< - premiera Bożeny Eltermann i Katarzyny Chmielewskiej w efektowny sposób udowadnia, że tak.  (...) >Punkt zwrotny< w założeniu Bożeny Eltermann, pomysłodawczyni spektaklu, miał być widowiskiem o podejściu do zmian w życiu, ich akceptacji czy odrzuceniu. Jednak ten temat absolutnie nie wyczerpuje sensów spektaklu. Co niezwykle trudne do uzyskania wyłącznie za pomocą ruchu, spektakl kipi wręcz humorem i (auto)ironią. Tancerki wykonują swoje sola, by przejść po chwili do układu, "zgrać" się i znaleźć wspólne tempo, po to by zakończyć scenę... bójką. W widowisku artystki świetnie operują ruchem i bezruchem, a momenty powolne i statyczne - zgodnie z tytułem widowiska - przeplatane są scenami pełnymi dynamiki i ekspresji. Niezwykła - jak dla spektaklu tanecznego - jest końcówka "Punktu zwrotnego". Oglądamy wtedy fragment typowy dla teatru dramatycznego; obie panie siadają obok siebie ze szklaneczkami alkoholu i zaczynają rozmawiać. Prowadzą niezwykle zabawny dialog o sobie - rozmawiają o farbowaniu włosów,operacjach plastycznych, fałdkach tłuszczu do odessania i podwójnych podbródkach. Cała scena sprawia niezwykle niewymuszone i naturalne wrażenie. "Punkt zwrotny" okazał się próbą wykroczenia poza utarte schematy spektaklu tanecznego. Próbą już w zamyśle dość ryzykowną,ale - o czym przekonali się widzowie premierowych pokazów w klubie Żak - efektowną i udaną". 
Mirosław Baran, "Gazeta Wyborcza", 13.01.2008

"Wszystko wskazuje na to, że trójmiejska scena taneczna dojrzała. >Punkt zwrotny<, najnowszy spektakl duetu Eltermann/Chmielewska, jest tego najlepszym dowodem. Autoironia i humor, to dwa tropy, którymi powinniśmy podążać odczytując zaprezentowane w miniony weekend przedstawienie. To one sprawiają, że najważniejszy temat spektaklu, przemijanie, można interpretować na wiele sposobów. Znosząc zbędny dystans, sięgając po dowcip, kontrast czy zaskoczenie, artystki stworzyły niezwykle dojrzałą wypowiedź o zmianie i próbach jej oswojenia.


(...) Godna uwagi jest z pewnością pierwsza część spektaklu, w której artystki kreują obraz beztroskiej, dziecięcej zabawy. Niczym na kolejce górskiej, wprawiony w ruchwózek - platforma, to przedmiot przerażający i fascynujący zarazem. Jako symbol bezinteresownej i spontanicznej aktywności uderza w wystudiowany, konwencjonalny występ Chmielewskiej. Wykonywany przez nią taniec nagle staje się nijaki i pozbawiony życia. Teraz to tylko forma, której treść niepostrzeżenie uległa dezaktualizacji.


Autotematyczność tej sceny wydaje się nieprzypadkowa. Spojrzenie na taniec poprzez własną artystyczną biografię powróci w spektaklu jeszcze kilka razy, zarówno w formie ironicznej retrospektywy, jak również poprzez odwołanie doróżnych stylów tańca. Step, paso doble, może frywolny kankan? Zacytowane w bardzo umowny sposób tańce wprowadzajądo spektaklu dyskusję na temat samej sztuki. Dowcipnym kontrapunktem tych rozważań okazują się momenty poruszające temat przemijania w nieco bardziej dosłowny sposób.


Scena bójki dwóch szarpiących się za włosy kobiet śmieszy, podobnie jak przywołanie rozkosznego "cmokania" po zażyciu wysokoprocentowego trunku. Nie brak również pięknych, niemal poetyckich fragmentów, jak ten,kiedy pokryty białym futrempojazd zmienia się nagle we wspaniałą, pachnącą kwiatami łąkę, miejsce odpoczynku zmęczonych zabawą artystek, lub ten, w którym pełne obaw bohaterki przekraczają symbolizujące kolejne etapy życia drzwi.


Wątpliwości budzi jedynie scena ostatnia. Oparta na motywie teatru w teatrze zbyt dosłownie przywołuje kolejny aspektludzkiej przemijalności, tym razem lęku przed fizyczną starością. Z pewnością śmieszna, pozbawia temat należnej mu metafory".  
Justyna Świerczyńska, Trójmiasto.pl, 14.01.2008

 
Copyright Š 2018 Open Source Matters. Wszelkie prawa zastrzeşone.
Joomla! jest wolnym oprogramowaniem dostępnym na licencji GNU GPL.